sobota, 13 grudnia 2014
wtorek, 18 listopada 2014
Aegithalos caudatus
Raniuszek zwyczajny, do niedawna gatunek znany mi tylko z książek, a tu kilka dni temu taka niespodzianka - cztery latały obok mojego domu, pięknie śpiewały, ale były strasznie trudne do uchwycenia aparatem. Przelatywały z krzaczka na krzaczek w mgnieniu oka ( jak nie szybciej).
I bonus kowalik zwyczajny : )
środa, 12 listopada 2014
Dzień wstydu i hańby.
Więc, to tak w sposób cywilizowany świętowaliście wczoraj Dzień Niepodległości? Tak czcicie pamięć o tych, którzy za tą niepodległość walczyli i oddawali życie? Oni mieli honor, wy go nie macie.
Nasuwa się pytanie po co w Polsce świętować jakiekolwiek święto narodowe? Skoro po kilku godzinach najlepiej zrobić rozróbę, bić się z policją, żeby pokazać kolegom jakim to się jest patriotą. Przeszło takie 'stado' patriotów, "pobili" rowery, bo były takim zagrożeniem dla uczczenia pamięci, że naprawdę szok, to samo przystanki autobusowe, ławki, itp. Naciągnęliście państwo, które tak uwielbiacie na koszta napraw i myślicie, że kto za to zapłaci? Oczywiście my - obywatele, bo wątpię żeby takie nieroby płaciły podatki, miał być marsz, a wyszła zwyczajna burda uliczna. To tak jakbyście weszli do czyjegoś domu i zwyczajnie mu ten dom zdemolowali, bo takie coś odbija się na obywatelu - na mnie, na Tobie, na Twojej rodzinie.
Naprawdę mi wstyd, wstyd za to, że każdy narzeka jak to mu w Polsce niedobrze i nic z tym nie robi,a nawet nie umie uczcić pamięci ludzi, rodziny która walczyła dla was, bo tak oni walczyli dla was żebyście żyli w wolnym kraju, żebyście nie musieli bić się o tą wolność jak oni.
sobota, 25 października 2014
poniedziałek, 22 września 2014
czwartek, 4 września 2014
W cieniu wielkiego dębu
A jest nawet taki wielki dąb u mnie za domem.
Nie wiem w sumie, czy ktoś tu wogóle zagląda nawet przypadkiem. Jeśli tak z góry przepraszam za moją nieobecność, za tą ciszę. Chociaż cisza czasami jest lekarstwem na wszystko.
Co do spraw codziennych nic się nie zmieniło, robie to co robiłam z lepszym lub gorszym skutkiem, nie ratuje świata, w politykę się nie bawie, zaczełam trochę szyć - dokładnie tunika z Birki, może coś wrzucę w związku z tym tematem, czekając również na przesyłkę z ręsztą 'ekwipunku' mam zamiar uszyć buty co by pasowały do wczesnośredniowiecznego stroju, a i hełm wkońcu będzie.
Wróciłam też do starej książki tylko, że nie mam czasu (ani pieniędzy) na pozostałe części a tą kupiłam przypadkiem. Tak czy siak polecam - filmy też.
Ja jak to ja nie mogę obejść się też bez ciągłego słuchania muzyki zawsze i wszędzie co łączy się z przeszukiwaniem internetu w poszukiwaniu nowych, muzycznych inspiracji z ręką na sercu polecam mroczne skandynawskie klimaty: "Wardruna - Runaljod - Gap Var Ginnunga" oraz coś lżejszego, folkowego "Eluveitie-Origins" - z moim ulubionym, przewodnim kawałkiem "The Call of the Mountains" .
Nie wiem w sumie, czy ktoś tu wogóle zagląda nawet przypadkiem. Jeśli tak z góry przepraszam za moją nieobecność, za tą ciszę. Chociaż cisza czasami jest lekarstwem na wszystko.
Co do spraw codziennych nic się nie zmieniło, robie to co robiłam z lepszym lub gorszym skutkiem, nie ratuje świata, w politykę się nie bawie, zaczełam trochę szyć - dokładnie tunika z Birki, może coś wrzucę w związku z tym tematem, czekając również na przesyłkę z ręsztą 'ekwipunku' mam zamiar uszyć buty co by pasowały do wczesnośredniowiecznego stroju, a i hełm wkońcu będzie.
Wróciłam też do starej książki tylko, że nie mam czasu (ani pieniędzy) na pozostałe części a tą kupiłam przypadkiem. Tak czy siak polecam - filmy też.
Ja jak to ja nie mogę obejść się też bez ciągłego słuchania muzyki zawsze i wszędzie co łączy się z przeszukiwaniem internetu w poszukiwaniu nowych, muzycznych inspiracji z ręką na sercu polecam mroczne skandynawskie klimaty: "Wardruna - Runaljod - Gap Var Ginnunga" oraz coś lżejszego, folkowego "Eluveitie-Origins" - z moim ulubionym, przewodnim kawałkiem "The Call of the Mountains" .
A cry rang on in the sibilant winds.
A behest, the outcry of the cranes.
The call of the mountains, the call in the air,
The call of our home, the beat in our hearts,
The call of the mountains.
A behest, the outcry of the cranes.
The call of the mountains, the call in the air,
The call of our home, the beat in our hearts,
The call of the mountains.
Narazie chyba to wszystko, nie ma co się niepotrzebnie rozpisywać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















